Nic nie (z)muszę

Pamiętam, jak w przedszkolu byłam zmuszana do jedzenia mdłej ciemnozielonej brei, z niewiadomych powodów nazywanej przez przedszkolanki zupą szpinakową. Nie dość, że przez kolejne 13 lat na samą myśl o szpinaku robiło mi się niedobrze, to już jako czterolatka stworzyłam w swojej małej główce pewien mechanizm. A polega on na tym, że im bardziej się mnie do czegoś zmusza, tym większy wzbiera we mnie bunt i gniew.

2574072

Czytaj dalej

Czego pragną kobiety?

Podobno my kobiety jesteśmy niezwykle skomplikowane. Podobno trudno nas zrozumieć, jesteśmy nieobliczalne, kapryśne, wybredne i ciągle zmieniamy zdanie. Jako kobieta muszę przyznać, że być kobietą łatwo nie jest. Jednak aż tak obszernej instrukcji, jak tak pokazana poniżej nie potrzeba, żeby zrozumieć, czego wszystkie pragniemy.

obsługi

Czytaj dalej

Epitafium

,,Zdeptałeś uśmiech, złamałeś duszę, z dziecięcych pragnień obdarłeś ciało.”

Nie jesteś  godzien mojego wiersza,

więc takie piszę ci epitafium.

 

nie panegiryk

nie tren

nie elegię

nie zasłużyłeś na hymn czy pean

 

Mimo krwi w żyłach,

powietrza w płucach

pamięć o tobie

już na katafalku.

 

Kapuściane sado-maso

– Ale bym zjadła pizzę i zapiła winem… – wystukałam na komunikatorze w wiadomości do mojego męża.

-Co stoi na przeszkodzie? – zapytał mój ślubny.

-Gruby brzuch – odpisałam trzymając w ustach marchewkę.

2 dni temu cały dzień myślałam o ciasteczkach, takich pieguskach, których nawet nie lubię. Wczoraj zamiast pączka zjadłam gotowanego brokuła. W nocy śni mi się czekolada i pierogi. Dzisiaj wąchałam świeży chleb, który przyniosła do pracy koleżanka.

Zaczynam świrować.     Czy odchudzanie musi być takim cierpieniem?

Czytaj dalej

Jutro będę

jutro będę ładniejsza

w odbiorze

bardziej przystępna

w ubiorze

smaczniejsza

słodka jak ciastko

nie pączek

gładsza i milsza

zrenderowana

jutro będę łatwiejsza

w przełknięciu

gdzieś między bułką

a kawą

z tektury

wycięte oczy

bez powiek

nie zdradzą nigdy

snu scenariusza

Żarty się skończyły

Dobra, spieprzyłam sprawę. Byłam już tak blisko wyznaczonego celu i straciłam czujność. Dieta czekoladowo-pierogowa solidnie podlewana winem jednak nie służy utrzymaniu smukłej sylwetki. Serio. Już nie masz Elżbietko 18 lat, metabolizm już Ci nie zapiernicza prędkością Pendolino. Twój metabolizm przypomina teraz lokomotywę parową z początków XIX wieku. Jesz pierogi? Puchniesz! Masz ochotę na kosteczkę czekolady? Szykuj się na tłuściutką oponkę w okolicach pępka! Kieliszeczek wina? W gratisie otrzymasz buzię okrąglutką jak księżyc w pełni.

Żarty się skończyły.

Czytaj dalej