Jestem kobietą, jestem wkurwiona

Nie mam telewizji, denerwuje mnie polityczny bełkot i być może jestem trochę ignorantką w kwestiach społecznych, ale to, co się ostatnio wyprawia w Polsce, doprowadza mnie do wrzenia. Czuję jak jeszcze nigdy dotąd, że w tym kraju gardzi się moją kobiecością, że moje słowo nie znaczy nic, że jestem jak szmaciana laleczka bez prawa głosu i decydowania o sobie, moim ciele, zdrowiu i życiu. Jak się okazuje moje narządy rodne nie należą już do mnie, lecz do całego narodu. A ja, jako kobieta jestem tym niesamowicie wręcz wkurwiona.

elka

Miałam to szczęście, że nigdy nie musiałam stanąć przed wyborem, czy wybrać moje życie, czy kogoś innego. Nigdy nie byłam w ciąży, nigdy nie czułam lęku jak przetrwam zagrożoną ciążę, jak zniosę trudy porodu, czy dziecko będzie zdrowe, a ja w pełni sił będę mogła obserwować jak dorasta i uczyć je świata. Nie zostałam zgwałcona, nie nosiłam w sobie bolesnej pamiątki po oprawcy, który siłą wziął moje ciało na własny użytek. Miałam to szczęście, że nie musiałam czuć się jak kawałek mięsa, jak worek, do którego można sobie powrzucać, co się chce, ani być przymusowym inkubatorem.

Jednak wiele kobiet tyle szczęścia nie miało.

Jestem jednak kobietą, w przyszłości matką i przynajmniej w niewielkim stopniu potrafię sobie wyobrazić, co może czuć kobieta zgwałcona, kobieta, która musi zdecydować, czy urodzić dziecko osobnika, który ją skrzywdził, albo dziecko, które zaraz po porodzie umrze, albo będzie cierpieć, a ona będzie musiała na to cierpienie patrzeć.

Nie, cierpienie nie uszlachetnia. Cierpienie kaleczy duszę.

Co ciekawe mężczyźni, którzy z tego co wiem (ale nie wiem do końca, bo w końcu jestem tylko głupią babą, więc co ja tam mogę wiedzieć, powinnam milczeć) macic nie mają, owulacji, ani przyjemności z comiesięcznego krwawienia nie doświadczają, wiedzą lepiej, co dla nas, kobiet lepsze. ,,Aborcja to piekło dla kobiet!”-grzmią w mediach siwi brodaci panowie, jakby co najmniej odkryli wybrzeże nowego kontynentu.

Nie no, pewnie! Przecież my te aborcje to robimy sobie z nudów, dla rozrywki, albo dla relaksu! Umawiamy się z psiapsiółkami najpierw na manicure, potem na aborcję, a potem skaczemy na latte z odtłuszczonym mlekiem. Po wszystkim plotkujemy i śmiejemy się do rozpuku. Takie jesteśmy przecież głupiutkie! Co my byśmy bez Was, siwobrodzi panowie zrobiły? Chyba z rozpędu dałybyśmy sobie wyskrobać wszystko od środka!

Mimo że wiele razy słyszałam, że mam feministyczne gadki, to wierzcie mi, daleka byłam od tego, żeby nazwać siebie feministką. Może się powtórzę, ale miałam to szczęście, że dyskryminacja nie dotknęła mnie prawie w ogóle. Aż do dzisiaj, gdy poczułam, że ja, jako kobieta zostałam pozbawiona podstawowych praw, aby decydować o swoim ciele, zdrowiu i życiu.

Mam nadzieję, że szczęście nadal będzie mi sprzyjać, chociaż pisząc to wzdrygam się, że szczęściem nazywam fakt, że moje życie nie było zagrożone przez ciążę pozamaciczną, nie spodziewałam się dziecka, które zaraz po urodzeniu umrze, ani nie zostałam zgwałcona. Prawdziwa ze mnie szczęściara!

Ale co, jeśli to szczęście mnie kiedyś opuści? Dotychczas miałam wybór, wkrótce zostanę go definitywnie pozbawiona. Co więcej, za przerwanie ciąży grozić mi będzie do 5 lat pozbawienia wolności.

Legalna aborcja nie sprawi, że wszystkie rzucimy się pędem do klinik, żeby sobie przerwać ciąże. Nie. Legalna aborcja sprawi, że my kobiety będziemy miały wybór. Czasem będzie to wybór ,,mniejszego zła”, ale zawsze wybór.

W średniowieczu kobiety nie miały duszy, do XX wieku nie miały w Polsce praw wyborczych, w 2016 roku walczymy o prawo do własnego ciała. Czy to się kiedyś skończy?

Wierzę, że siła jest kobietą i że w kobietach siła. A ja jestem kobietą, obecnie wkurwioną, ale od zawsze i na zawsze dumną z tego, kim jest.

#dziewuchydziewuchom

#mojecialomojwybor

#czarnyprotest

 

 

Reklamy

10 thoughts on “Jestem kobietą, jestem wkurwiona

    1. Jestem za równym traktowaniem ludzi bez względu na płeć. Zarzucano mi wiele razy, że wypowiadam się jak wojująca feministka, mimo że wcześniej nie miałam powodów, żeby wojować, gdyż dyskryminacja była dla mnie obcym terminem. Ale im jestem starsza, tym bardziej dostrzegam dysproporcje w równym traktowaniu obu płci. A teraz, co się dzieje w Polsce jednocześnie wkurza mnie i smuci. Czy jestem feministką? Nie wiem i chyba nie potrafią odpowiedzieć na to pytanie TAK lub NIE. Byłoby pięknie, gdyby kobiety i mężczyźni mieli te same prawa i żadna z płci nie byłaby dyskryminowana. Ale to chyba pozostanie na razie w sferze marzeń.

      Lubię to

      1. Gdy zarzucano mi ,,feministyczne gadki”, to zawsze w pogardliwy sposób, więc wówczas czułam się trochę urażona. Dobrze więc. Ok, jestem feministką. Jestem za równymi prawami dla kobiet i mężczyzn.

        Polubione przez 1 osoba

    2. Czyli tylko feministki chcę równego traktowania ludzi?
      Czy, żeby chcieć równości między płciami, trzeba należeć do jakiegokolwiek ruchu społecznego?
      Wydaje mi się, że nie.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Jezeli ktos chce rownego traktowania kobiet to jest feministka. Nic w tym skomplikowanego. A to czy slowa wciela w czyny tylko w wlasnym scisle bliskim otoczeniu czy dziala w jakims stowarzyszeniu to calkiem inna sprawa nie majaca nic do rzeczy czy jest sie feminista czy nie.

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s