Halo, tu baza!

W szkole uczyłam się hierarchii potrzeb na podstawie piramidy Masłowa. Nigdy jakoś specjalnie jej nie analizowałam. Przyjęłam, że taka piramida istnieje i na tym się skończyło. Niby oczywiste, że najpierw spełnione muszą być te najbardziej podstawowe potrzeby, czyli fizjologiczne, aby móc przejść do tych bardziej złożonych, jak na przykład potrzeby samorealizacji. Tyle w temacie. Szkołę skończyłam kilka dobrych lat temu, ale dopiero ostatnio stworzyłam lub raczej określiłam swoją hierarchię potrzeb. Jednak nie wygląda ona jak piramida, bardziej jak grunt, gleba, na której sadzę kwiaty mojej samorealizacji. A składa się ona z pięciu punktów:

1. ZDROWIE – im jestem starsza, tym bardziej przekonuję się, że zdrowie jest podstawą wszystkiego. Gdy jako dziecko słyszałam życzenia urodzinowe od różnych ciociobabć o treści ,,Zdrówka, zdrówka i jeszcze raz zdrówka! Zdrowie jest najważniejsze” to bardzo się dziwiłam. Myślałam od razu ,,ooook, a kasa? Nie jest ważna?”.  Dzisiaj już wiem, że jak jest się zdrowym, to można wszystko, a kasa raz jest, raz jej nie ma. Łatwiej zdobyć pieniądze, niż odzyskać zdrowie. Na szczęście nie uskarżam się na żadne dolegliwości. Staram się jednak zdrowo odżywiać, unikać śmieciowego żarcia i ani się nie objadać, ani się nie głodzić. Ruszam się, próbuję różnych aktywności fizycznych, pracuję na zdrowe i silne ciało. Wszystko po to, żeby możliwie jak najdłużej cieszyć się zdrowiem. Ale ważne jest też zdrowie psychiczne, dlatego staram się nie przejmować tym, na co nie mam wpływu, unikać toksycznych ludzi i robić często to, co lubię.

 

2.  POSTĘPOWANIE W ZGODZIE ZE SOBĄ – nauczyłam się mówić nie, a także nazywać i szanować swoje potrzeby i uczucia. Wreszcie czuję, że żyję w zgodzie ze sobą, że nie muszę nikogo udawać. Nadal nad tym pracuję, ale coraz częściej czuję się w 100% sobą. Może brzmi to trochę dziwnie, ale przez znaczną część swojego życia wyrażałam często cudze opinie i udawałam kogoś, kim nie do końca byłam, tylko po to, aby zdobyć akceptację otoczenia. Dzisiaj nie zmuszam się do utrzymywania kontaktów z  ludźmi, którzy mnie drażnią albo nie szanują, nawet jeśli to członkowie mojej rodziny. Wyzbyłam się myślenia w kategoriach ,,bo wypada/należy”, przez to jestem bardziej szczera. Zarówno w stosunku do innych, jak i do samej siebie.

 

3. WŁASNA PRZESTRZEŃ – kocham moje mieszkanie, moją własną przestrzeń, mój dom. Uwielbiam do niego wracać i często cieszę się na cały dzień w nim spędzony. Moje mieszkanko jest dokładnie takie, jakie zawsze chciałam, żeby było. Tutaj czuję się bezpiecznie, tutaj odpoczywam, piszę, rozwijam się. Staram się nie zagracać swojej przestrzeni, nie zalegają w niej niepotrzebne graty, regularnie dbam o to, żeby było czysto, schludnie i przytulnie. Ale moja przestrzeń to też ta internetowa, to na przykład ten blog, który właśnie czytasz. Miło mieć poczucie, że jest miejsce, do którego można wracać i na dodatek robić to z przyjemnością.

 

4. FINANSOWA STABILIZACJA – nie będę ściemniać – to także jest dla mnie ważne. Na razie może szału nie ma, ale źle też nie jest. Powolutku wychodzę na prostą i mogę pozwolić sobie na więcej. Mam niestety jeszcze pewne zobowiązania do spłaty, ale to raczej kwestia czasu, aż wszystko ureguluję. Mam fajną, dobrą pracę, którą lubię i satysfakcjonujące mnie wynagrodzenie. Czuję ulgę, że mogę pozwolić sobie na rezygnację z dodatkowych zajęć, a czas i energię poświęcić na nowe projekty, albo po prostu na siebie. Jak już wspominałam, może szału jeszcze nie ma, ale jest już dobrze, a to mnie cieszy i z optymizmem patrzę w przyszłość.

 

5. ZADOWOLENIE Z SIEBIE – to takie poczucie satysfakcji z tego, jak się wygląda, jakie ma się umiejętności, w jaki sposób rozwiązuje się problemy, jak buduje się relacje z ludźmi, jakie ma się osiągnięcia, etc.  Nie porównuję się z innymi, ale z samą sobą na przykład rok temu. Widzę jak się zmieniłam (wydaje mi się, że na lepsze) i jestem z siebie zadowolona, mimo że nie przestaję nad sobą pracować.

 

Powyższe punkty się przenikają i są od siebie w pewnym stopniu zależne. Są elementami mojej bazy, która coraz bardziej się umacnia, tworząc tym samym podatny grunt na dalszy rozwój. I takiej bazy właśnie potrzebuję, żeby pójść naprzód.

Do niedawna wkurzałam się na siebie, że moje muzyczne projekty rzuciłam w kąt i tak sobie tam leżą i kwiczą. I może uznacie też, tak jak ja sama do niedawna, że są to po prostu głupie wymówki, ale ja naprawdę potrzebuję mojej pewnej, pięcioskładnikowej bazy, aby móc poczynić dalsze kroki w pracy twórczej. Może mam tak tylko ja. Wydaje mi się jednak, że każdy ma swoją własną bazę, która być może ma tych punktów mniej lub więcej i może kompletnie różnych od moich, ale która jest pewnego rodzaju fundamentem, na którym ze spokojem można budować siebie.

A czym jest Twoja baza, Czytelniku?

Reklamy

5 thoughts on “Halo, tu baza!

  1. zgadzam się z Tobą, zwłaszcza punkt drugi (który pewnie przeniosłabym na pierwsze miejsce). Dorzuciłabym jeszcze pielęgnację związku – który jest ważną częścią mojego życia, jestem związana z drugą osobą na dobre i złe, staram się go wspierać, szanować i być dla niego najlepszą wersją siebie, ale też wiedzieć kiedy każdy potrzebuje swojej przestrzeni, nie naciskać i potrafić pójść na kompromis.
    I kolejny punkt – realizacja marzeń, tych małych i dużych, małymi kroczkami ale jednak. To to co daje mi w życiu satysfakcję 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. O! Realizacja marzeń też jest niezwykle ważna 🙂 W punkcie dotyczacym zadowolenia z siebie zawarlam tez poniekad pielęgnowanie związku, bo jeśli kogoś uszczęśliwiam, to to uszczęśliwia takze mnie 🙂

      Lubię to

  2. Również się zgadzam! a realizacja marzeń, spełnianie się w pasji jest możliwa, a przynajmniej bardziej prawdopodobna i łatwiejsza w momencie, gdy podstawy tej piramidy nie szwankują. Chodzi mi o to, że aby realizowac „wyższe cele” i dać im możliwość dojścia do głosu, podstawy muszą być spełnione. W sensie jeśli komuś brakuje zdrowia czy pożywienia na pewno w pierwszej kolejności zajmie się szukaniem sposobu na zaspokojenie tych podstawowych potrzeb (fizjologicznych czy właśnie poczuciu bezpieczeństwa) niż na podróżach, pisaniu książek czy tworzeniu sztuki (wyższe aspiracje). Nie wiem czy o to chodzi w tym wpisie, ale ja tak interpretuję piramidę Maslowa (czy jaką tam inną piramidę potrzeb człowiek ma). Bardzo fajny, szczery wpis:)) Bardzo mi się podoba Twój styl pisania!:)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s