Ja, Wariatka

Sądziłam, że mam to już za sobą, że ją uciszyłam i pozbyłam się jej na zawsze. Zakneblowałam usta, związałam ręce i ukryłam tak, żeby nigdy nie mogła wydostać się na zewnątrz. Wstydziłam się jej, bo zawsze musiałam za nią przepraszać. Ta mała, pyskata istota, ciskająca piorunami z nienaturalnie powiększonych źrenic wydostała się ostatnio ze swojego więzienia, stanęła dziarsko tuż przede mną i zaczęła swoje przedstawienie.

Ja-Wariatka wróciła.

Myślałam, że jakoś się ogarnęłam, zebrałam do kupy i poskładałam. Miałam nadzieję, że będę teraz oazą spokoju, rozsądną, rozważną, pewną siebie i swojej wartości kobietą.

Taki chuj.

Pisząc do dziewcząt i ich ojców zrobiłam sobie na Waszych oczach, w pewnym sensie, psychoterapię. Było mi to potrzebne, bo ja muszę przerobić bolesne tematy wielokrotnie, żeby te moje demony w jakiś sposób ujarzmić. W moich wspomnieniach jest kilka wyjątkowo bolesnych, które potrafią zaatakować w najmniej spodziewanym momencie. Staję się wówczas bezbronna jak dziecko i wrażliwa jak zakompleksiona nastolatka.

Wtedy do akcji wkracza, niczym niezrównoważony psychicznie superbohater, moja wewnętrzna Wariatka. Do jej supermocy zaliczyć można powolne zabijanie wzrokiem, miotanie sarkastycznymi uwagami i słowotok, często okraszony solidną porcją wulgaryzmów. Charakteryzuje ją podwyższony ton głosu, zaczerwienione policzki, błyszczące w furii oczy i drżące ręce. Wariatka nie pozwoli, aby Elce stała się krzywda, o nie! Co więcej, nie pozwoli także, aby ktokolwiek skrzywdził tych, których kocha. Walczy jak rozjuszona lwica i nie zna litości.

Wariatka ma jeden zasadniczy problem: nakręca się, czasem zupełnie niepotrzebnie. Wtedy przegrzewają jej się styki, uniemożliwiając tym samym logiczne myślenie.

Ostatnio znowu się pojawiła. Dawała się we znaki już od dłuższego czasu, ale zaciskałam knebel na jej ustach mocniej i starałam się ignorować jej próby ucieczki. Wczoraj Wariatka nie wytrzymała i wkroczyła do akcji. Gdy już zaczęła, nie potrafiła skończyć.

Jednak za wczoraj nie będę nikogo przepraszać, bo ustami Wariatki powiedziałam to, co mi leży na sercu od wielu lat i słów tych, mimo że cierpkich, nie cofnę. Powiedziałam prawdę. Wariatka stanęła w obronie nie tylko swojej, ale także osób, które kocha z całego serca, za co otrzymałam później podziękowania.

Wczorajsza sytuacja uświadomiła mi, że wcześniej wielokrotnie zupełnie niepotrzebnie pozwalałam Wariatce dojść do głosu. Ale jestem człowiekiem i popełniam błędy. Jestem też wyjątkowo emocjonalna, nie potrafię ukrywać emocji i łatwo im ulegam. Taka jestem i mimo że przysparza mi to bardzo często problemów, nie chciałabym tego zmienić. Taka jestem.

Muszę się chyba z tą moją Wariatką zakumplować i pozwolić jej działać, kiedy jest to potrzebne. Natomiast obie musimy się nauczyć, kiedy po prostu odpuścić. Ciężka praca przed nami, ale myślę, że wyjdzie nam to na dobre.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s