Do zobaczenia nigdy

,,Zdzwonimy się!”, ,,Musimy się wreszcie spotkać!”, ,,Zadzwonię jak będę mieć więcej czasu, to się umówimy” – te i podobne teksty słyszał chyba każdy z nas. Każdy z nas je też pewnie wielokrotnie wypowiadał. Jak się najczęściej kończyło? Najczęściej ze zdzwaniania się nic nie wyszło, czyż nie?

Zawieranie nowych znajomości przychodzi mi dość ciężko, chociaż tym, którzy zdążyli mnie już poznać, trudno w to uwierzyć. Cały czas jednak pracuję nad sobą i trochę ponad rok temu postanowiłam, że zadbam o relacje z innymi ludźmi i będę próbować zawierać nowe znajomości. Dzisiaj pozwolę sobie na malutkie podsumowanie.

Imiona zostały zmienione.

Beata

Z Beatą chodziłam do szkoły, a kontakt ograniczał się najczęściej do powiedzenia sobie ,,cześć” od czasu do czasu na korytarzu. Sympatyczna dziewczyna, prymuska, lubiana chyba przez wszystkich nauczycieli i większość uczniów. Mimo tego, gdy miałyśmy okazję porozmawiać, nigdy się nie wywyższała i zawsze była dla mnie miła. Po liceum zaczęła studia, podjęła pracę, wyszła za mąż, urodziła dziecko. Rok temu napisała na facebooku, że chce wspomóc finansowo swoją straszą sąsiadkę sprzedając w internecie rękodzieło tej pani. Skontaktowałam się z Beatą aby nabyć owe rękodzieło i umówić się po odbiór. Przyszłam, odebrałam, zapłaciłam, poznałam jej męża i dziecko, gadka-szmatka i tak w miłej atmosferze minęło pół godziny. Beata zaproponowała herbatę, a ja odebrałam to jako serdeczne zaproszenie, a nie wymuszoną propozycję. Przy herbacie rozmawiało się naprawdę miło, opowiedziałam jej co u mnie, ona co u niej, aż po kolejnych 2 godzinach stwierdziłam, że na mnie już pora. Z zaskoczeniem odkryłam, że był to wyjątkowo miło spędzony czas, a Beata na pożegnanie rzuciła, że może się jeszcze kiedyś zgadamy na herbatę?  Niecały miesiąc później zapytałam ją na facebooku co u niej. Od roku nie otrzymałam odpowiedzi.

Błażej

Z Błażejem chodziłam do jednej klasy w gimnazjum i liceum. Miły chłopak, ale nie mieliśmy w szkole za wiele wspólnych tematów do rozmów. On miał swoją ekipę, ja swoją. Szkołę skończyłam 6,5 roku temu, ale raz na jakiś czas, najczęściej w okolicach świąt Bożego Narodzenia, ktoś organizuje spotkanie klasowe. Spotkałam Błażeja na takim spędzie rok temu. Ludzie z mojej klasy zawsze byli dość specyficzni, jakby wszystkim hurtem i po kolei wsadzono kije w dupy. Było dość drętwo, ale z Błażejem rozmawiało się, o dziwo, naprawdę dobrze. Ja opowiedziałam mu co u mnie, on opowiedział co u niego. Sam stwierdził, że to dziwne, że w szkole prawie w ogóle nie rozmawialiśmy ze sobą.  Zaproponowaliśmy prawie jednocześnie, że się zgadamy na piwo. Tak zupełnie po kumplowsku. Nawet wymieniliśmy się aktualnymi numerami telefonów. Zaznaczyłam wtedy, żeby koniecznie napisał i żeby nie było tak, jak zawsze, kiedy to się mówi ,,musimy się spotkać!”, a potem nic z tego nie wynika. Powiedział, że na pewno się zdzwonimy.  2 tygodnie później napisałam do niego z pytaniem, co słychać. Jak dotąd nie odpisał.

Alina

Z Aliną razem pracowałyśmy i naprawdę się polubiłyśmy. Najpierw ona zmieniła pracę, potem ja. Minęły 2 miesiące i ciągle się zdzwaniamy. Co ciekawe zawsze gdy mamy się spotkać ona albo gdzieś wyjeżdża, albo ma już jakieś plany. Owszem, kilka razy i mnie nie pasowało, więc musiałam odwołać spotkanie. Tak czy inaczej za każdym razem obie stwierdzamy, że musimy się wreszcie spotkać.

Dominik

Dominika znam przeszło dekadę, a mój mąż zna go od przedszkola. Gdy robiliśmy imprezę, to był na prawie każdej. Był częścią naszej ekipy, trwałym, nieoderwalnym elementem. Dominik jest całkiem fajnym facetem, ale ma pewną słabość i jest to słabość do kobiet. Co pewien czas powielał się więc pewien schemat: Dominik spotykał dziewczynę, przedstawiał nam ją, zdążyliśmy ją polubić (niektóre były naprawdę super!) i po jakimś czasie otrzymywałam rozpaczliwy telefon od zapłakanej wybranki Dominika, że jej ukochany przestał się odzywać. Za każdym razem wchodziłam w rolę mediatora. Po czwartym razie uznałam jednak, że nie ma sensu i straciłam ochotę, aby poznawać jego kolejne wybranki. Dominik od wielu lat był też  związany na odległość (350 km) z Mariolą, którą darzyłam szczerą niechęcią, z resztą z wzajemnością. Rozchodzili się i schodzili niezliczoną ilość razy. A zawsze gdy do siebie wracali, my go traciliśmy. Kilka miesięcy temu dowiedziałam się, że wyjechał do Marioli na stałe, znalazł tam pracę i kupił mieszkanie. Tam chce założyć rodzinę i raczej już nie wróci. Nie pożegnał się z nikim, po prostu sobie wyjechał, ot tak. Milczy. On nie opowiada co u niego, a my nie piszemy co u nas. I nie zdzwonimy się już chyba nigdy.

Kiedyś myślałam, że jestem jakaś wybrakowana, niekompletna, niewystarczająca, niefajna gdy ktoś ewidentnie ucinał ze mną kontakt. Dzisiaj już wiem, że czasem ludzie po prostu odchodzą, a pewne relacje się kończą. A niektórzy są po prostu niekompatybilni.

Najgorsze co można zrobić, to zmuszać się do ratowania relacji, która od początku zdana jest na niepowodzenie. Albo chemia jest, albo jej nie ma. I koniecznie musi być obustronna. Na fejsbuku mam ponad 400 znajomych, ale kontakt tak naprawdę utrzymuję z  kilkunastoma osobami, a prawdziwą relację stworzyłam raptem z kilkoma. I wiecie co? Dobrze mi z tym. I wychodzę z założenia, że wszystko, co przychodzi naturalnie i swobodnie, jest dobre.

Sprzątamy w domu, porządkujemy szafę, układamy książki na półkach. Ja staram się także robić od czasu do czasu porządki w mojej głowie, życiu i relacjach z innymi. Postanowiłam ostatnio otaczać się tylko ludźmi, którzy sami sobą wnoszą do mojego życia: dobro, mądrość, radość, inspirację, ciekawość świata, motywację. Na tych relacjach się skupię i postaram się je pielęgnować. Kontakty z toksycznymi jednostkami, które doprowadzają mnie do wrzenia chcę ograniczyć do minimum. Taki mam plan, a zaczynam od dzisiaj.

Reklamy

18 thoughts on “Do zobaczenia nigdy

  1. Chciałabym napisać, że trafiłam przypadkiem na tego bloga, ale nie wierzę w przypadki. Cieszę się, że to napisałaś. Chyba trudno coś więcej dodać. Pozostaje powiedzieć: „Odwaliłaś kawał dobrej roboty tym postem”. Cieszę się, że tu trafiłam. Pozdrawiam i pozwolę sobie pozostać tu częstym gościem. 🙂

    Polubione przez 3 ludzi

  2. ,,Zdzwonimy się!”, ,,Musimy się wreszcie spotkać!”, ,,Zadzwonię jak będę mieć więcej czasu, to się umówimy” to są tzw. ,,proformy” z których zazwyczaj nic nie wynika. Co innego, kiedy ktoś proponuje konkretny termin. Nieodpisywanie na maila od roku odebrałabym raczej jako niechęć kontaktowania się ze mną niż jako brak czasu. Bo nie wierzę, że kogoś nie stać nawet na dwa zdania, czy na krótki sms. Beata to klasyczny przypadek osoby interesownej. Myślę, że opisany typ znajomych miał chyba każdy. Wiele osób traktuje znajomości powierzchownie lub interesownie, co zrobić. Najlepiej skupić się na tych, którzy mają dla nas czas.

    Polubione przez 3 ludzi

    1. Widocznie nie byli aż tacy wartościowi skoro odeszli.
      Słuchajcie, w wielu przypadkach jeszcze przyjdzie koza do woza. Jeśli dostaniecie pracę na wysokim stanowisku, a oni będą potrzebowali zatrudnienia, czy jeśli ktoś z Was jest nauczycielem i do szkoły w której uczycie trafią ich latorośle, którym grozi pała na półrocze. Wtedy spowrotem zaczną Was znać i będzie wieeeeeelka przyjaźń. Ewentualnie jeszcze wtedy, kiedy zostaną agentami ubezpieczeniowymi i będą musieli komuś wcisnąć ubezpieczenie. Tylko, że Wy wtedy otoczeni wianuszkiem nowych przyjaciół już o ich zapomniecie.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Prawdziwa relacja jest możliwa tylko wtedy, gdy przychodzi naturalnie i bezinteresownie. Zupełnie jak z miłością, jeśli utrzymujemy związek na siłę, bo boimy się samotności, to unieszczęśliwiamy nie tylko siebie, ale i drugą stronę. W obu przypadkach potrzebna jest ,,chemia”. A jak ktoś nie chce utrzymywać z nami kontaktu, to trudno. Na świecie żyje ponad 7 miliardów ludzi, więc jest w czym wybierać 😉

        Polubione przez 1 osoba

      2. Dokładnie, mnie z najlepszymi przyjaciółmi łączy ta chemia. Nie zainteresowania, nie poglądy. Natomiast najbardziej kruche okazało się to, co łączyły wspólne pasje i podobny tryb życia. Wystarczy zmienić zainteresowania, czy stan cywilny i takie znajomości naturalnie wykruszają się. I nie ma nic na siłę, prawda?

        Polubione przez 1 osoba

  3. No cóż…. czasami, gdy kończy się jakoś etap w życiu, również z nim kończą się znajomości z ludźmi którzy w nim uczestniczyli. Mi najbardziej żal niektórych znajomości ze studiów. Myślałam, że niektóre relacje naprawdę były trwalsze niż były w rzeczywistości. No cóż. Życie.

    Polubione przez 2 ludzi

  4. Ostatnio wykonałam sms ,,co słychać?” do osoby, która opuściła jeden z moich zespołów i wyraziła nadzieję że nie zerwę z nią kontaktów. Cisza… Nie przejmuj się zatem. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

      1. Czym tu się przejmować? Przyzwyczaiłam się. Ostatnio z grupą starych kumpli zaobserwowaliśmy, że nasi rodzice mieli dużo bogatsze życie towarzyskie niż my. W latach 80-tych nie każdy miał nawet telefon, a ludzie spotykali się, u mnie w domu coraz ktoś był, lub rodzice gdzieś wychodzili. I tak samo się pracowało! i te znajomości trwają do dzisiaj. A teraz młodzi ludzie nie mają czasu w dobie maili, facebooka i telefonów komórkowych z taryfą bez ograniczeń do wszystkich sieci za 20 zł. Takich ułatwień! Ja zaś mam grupę sprawdzonych od wielu lat osób, z którymi połączyła mnie ta chemia. Mają dzieci, pracę i zawsze znajdują czas (czego nie można powiedzieć o znajomych singlach – ci najbardziej zajęci!). Ale miałam też pierdylion znajomych, którzy pojawiali się i odchodzili kiedy coś się zmieniało w moim lub ich życiu. To już nie czasy naszych rodziców, niestety. Nasze relacje z ludźmi nie będą wyglądały jak te na które napatrzyliśmy się za dzieciństwa, bo czasy się zmieniły. Słowo przyjaciel także uległo przewartościowaniu.

        Polubione przez 1 osoba

  5. Kilku przyjaciół to i tak niezły wynik, bo rozmawiając z ludźmi słyszę, że zazwyczaj mają jednego, lub dwóch, a reszta to powierzchowne znajomości zawarte gdzieś na facebooku, czy na treningu zumby. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s