Letni poemat o wolności

Znowu przyrzekłam przed sobą, przed światem,

że będę inna, lepsza, zjadliwa,

że zrzucę z siebie, jak to bywa latem

ze stóp nie-moje, przyciasne buty.

I gołą stopą dotknę leciutko ciepłego lica Matki Natury,

wtulę się w miękkie jej pachnące włosy

i ucałuję zmarszczone czoło.

I zrzucę z moich zmęczonych ramion

płaszcz, który ciąży jak kamień w nerce.

Naga położę się w gęstwinie trawy,

rosa pokryje źdźbła, oczy i serce.

Reklamy

One thought on “Letni poemat o wolności

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s