Krótka definicja miłości

Komedie romantyczne robią nam wszystkim krzywdę. Wmawiają kobietom, że nagle w życiu pojawi się książe na białym koniu, który będzie odczytywać z myśli ukochanej jej potrzeby i spełniać marzenia. Natomiast mężczyzn mogą wpędzić w kompleksy, że nie spełniają oczekiwań swoich partnerek zapatrzonych w filmowych amantów. I mimo że życie pisze najciekawsze scenariusze, to nadal pozostaje życiem, a nie filmem. 

O tym, jak wygląda udany związek dwojga ludzi uczyłam się sama, bardzo często na błędach. Niestety rodzice nie nauczyli mnie jak w małżeństwie rozwiązuje się konflikty i jak ważne jest okazywanie sobie nawzajem wsparcia. Podczas gdy moi dziadkowie byli ze sobą ponad 60 lat, do śmierci dziadka, rodzice darzyli siebie niechęcią, od kiedy pamiętam. Zapamiętałam doskonale jaką burę dostałam od dziadka, który był wspaniałym i ciepłym człowiekiem, kiedy powiedziałam rodzicom, że jak im nie wychodzi w małżeństwie, to niech się rozwiodą. Miałam 13 lat, a dziadek, który próbował ze wszystkich sił zebrać skłóconą rodzinę do kupy, po raz pierwszy na mnie nakrzyczał. Wstyd się przyznać, ale będąc nastolatką liczyłam na to, że mama kogoś pozna i zostawi ojca. Teraz mam lat 25. Rodzice nadal są prawnie małżeństwem, nadal mieszkają ze sobą, z tym że każde w swoim pokoju.

Mojego męża poznałam mając 15 lat, parą zostaliśmy 1,5 roku później. Początki mieliśmy dość burzliwe, ale zawsze czułam, że to człowiek, z którym czuję prawdziwe porozumienie i chcę iść przez życie mimo wszystko. Zaraz po maturze szukaliśmy sposobu, żeby zamieszkać ze sobą i zacząć samodzielne życie. Szukaliśmy mieszkań na wynajem i wtedy pojawiła się oferta kupna lokum, w którym obecnie mieszkamy. Mój mąż szukając kredytu otrzymywał same absurdalne oferty. Aż mój teść rzucił żartem, że może weźmiemy ślub, żeby dostać kredyt z dopłatami ,,Rodzina na swoim”. W mojej usłanej schematami głowie pomysł o szybkim cywilnym ślubie się po prostu nie mieścił! Minęły jednak 2 dni i zdałam sobie sprawę, że przecież chcę być z tym człowiekiem, chcę z nim żyć, dzielić radości i troski. I nie ważne, czy będziemy mieć ,,papierek” czy nie. I nieistotne jest czy będzie wesele na 80 osób, czy mała uroczystość w gronie najbliższej rodziny, ani czy sukienka będzie śnieżnobiała, do kostek, czy krótka i różowa. Napisałam więc do niego smsa z pytaniem ,,to co? bierzemy ten ślub?”, dostałam odpowiedź ,,Ok :)”.

3 tygodnie później zostaliśmy mężem i żoną. Nie ukrywam, że była to jedna z najbardziej spontanicznych i szalonych rzeczy, jakie zrobiłam w życiu, ale jednocześnie najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć. Niebawem minie 5,5 roku, odkąd jestem mężatką i mam wrażenie, że z każdym dniem tworzymy coraz lepszy team.

Wczoraj miałam fatalny dzień, osiągnęłam apogeum chandry i frustracji. Szlochając mamrotałam mojemu mężowi, co mnie boli i niepokoi. A on doskonale wiedział, co zrobić. Nie oceniał, nie kazał przestać płakać i wziąć się w garść. Przytulił, objął dłońmi moją głowę i powiedział spokojnym, ciepłym głosem: ,,oddychaj głęboko, nabierz sił i idź dalej naprzód, dasz radę”. Ujarzmił złośnicę. Takie sytuacje utwierdzają mnie w przekonaniu, że podjęłam dokonałą decyzję oświadczając się mu przez smsa 5,5 roku temu.

,,Miłość to nie pluszowy miś, ani kwiaty” śpiewał zespół Happysad. To prawda. Miłość to nie tylko spijanie sobie z dziubków i bezustanne motyle w brzuchu. Bywają kłótnie, konflikty, kryzysy. Wiele jednak mówi o związku sposób, w jaki te problemy się rozwiązuje. U nas bywało i tak, że podczas kłótni w ruch szły szklanki, dzbanki i talerze.  Teraz wiemy, że nie warto toczyć takich wojen. Dostaliśmy od losu coś bezcennego, za co jestem wdzięczna każdego dnia.  I mimo że czasem się kłócimy, to dzięki rozmowie, dzięki temu, że nieustannie uczymy się siebie nawzajem, ujarzmiliśmy te nasze małe wojny.

Nie chcę się mądrzyć, ale jeśli mogę dać jedną radę, to pamiętaj mój drogi Czytelniku, że nawet najpiękniejsza miłość umrze, jeśli dwie strony nie będą nad nią pracować i jej pielęgnować.

Dzisiaj też podzielę się z Wami moją twórczością-piosenką, która jest moją krótką definicją miłości: Eos-Pomimo

Reklamy

12 thoughts on “Krótka definicja miłości

  1. ciekawy wpis. szczery bardzo. można tylko podziwiać że przy tak nieudanym małżeństwie rodziców nie przeniosłaś tych samych problemów do swojego…
    często w swoich związkach w jakiś sposób odtwarzamy małżeństwo rodziców i bardzo trudno ten wzorzec przełamać…

    Polubione przez 1 osoba

  2. trzeba przyznać że miałaś więcej szczęścia niż rozumu biorąc ślub dla kredytu i niby dobrze trafiając. wczytując się w posty okazuje się, że rzucacie w siebie talerzami, a ty regularnie co miesiąc urządzasz mu gnój bez powodu. ale wciąż uważasz że to jest to udane małżeństwo?

    Polubione przez 1 osoba

    1. No widzisz, chyba źle się wczytałeś/aś.
      Zadając to pytanie sugerujesz, że moje małżeństwo jest nieudane. Jeśli tak uważasz, to Twoja sprawa, nie będę Cię przekonywać, że jest inaczej. Wystarczy, że ja wiem, jak jest 😉
      Wiedz jednak, że idealne związki nie istnieją, a idąc z kimś przez życie zawsze będą zdarzać się kłótnie, kryzysy i gorsze dni. Najważniejsze jest, czy i jak te konflikty są rozwiązywane.
      A co do szczęścia i rozumu, to nigdy nie brakowało mi ani jednego, ani drugiego. I tak pozostało do dziś 😉

      Polubienie

  3. no to wyśmienicie 🙂 najważniejszy żebyś Ty była zadowolona.
    w sobotę miałam troszkę zły humor więc tak to skomentowałam…
    ludzie, kto by pomyślał, że taka afera z tego wyjdzie…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s