Niemożliwe nie istnieje

Są sytuacje, w których czujemy się, jakbyśmy śnili. Sytuacje pozornie tak nierealne, że aż trudno uwierzyć, że dzieją się naprawdę. To jak wtedy, gdy jesteśmy wreszcie w miejscu, o którym rok wcześniej tylko marzyliśmy. Wczoraj na własnej skórze przekonałam się, że niemożliwe nie istnieje. 

Była późna wiosna 2013. Ja pracowałam w korpo, a moja jedyna i najlepsza przyjaciółka skończyła pierwszy stopień architektury wnętrz. Obie nie wiedziałyśmy, co chcemy robić w życiu, chociaż pozornie sądziłyśmy, że jest o.k. Ówczesne spotkania z K. mogłabym porównać do sesji na kozetce u psychoterapeuty. Wylewałyśmy łzy, śmiałyśmy się, mówiłyśmy na głos najbardziej dręczące nas myśli. W życiu mam to szczęście, że wcześnie znalazłam dwie najważniejsze osoby: miłość mojego życia i przyjaciółkę na dobre i na złe. Nasze sesje pomogły nam obu (tak myślę) poukładać co nieco w naszych zwichrowanych głowach. I tak spacerując w miejskim parku rozkminiałyśmy, jakby tu pokierować nasze poczynania na szczęśliwą drogę.    K. podzieliła się ze mną wówczas skrywanym do tej pory marzeniem. Marzeniem odważnym, a jednocześnie bardzo oczywistym. Bo przecież K. ma artystyczną duszę, pięknie maluje i od zawsze sprawiało jej to masę satysfakcji i przychodziło z łatwością. Ale obie wychowane zgodnie ze schematem ,,trzeba mieć porządną pracę” porzuciłyśmy marzenia o artystycznym spełnieniu.

Moja przyjaciółka wyznała mi wtedy, że chciałaby tatuować, a ja eksplodowałam najszczerszym entuzjazmem.

Wczoraj, 2 lata po ogłoszeniu swoich planów moja przyjaciółka zostawiła na mojej skórze najpiękniejszą pamiątkę-profesjonalny tatuaż. Leżąc na łóżku i cierpliwie znosząc wątpliwą przyjemność nakłuwania mojej skóry igłą zanurzoną w czarnym pigmencie nie mogłyśmy uwierzyć, że to dzieje się naprawdę!

Wczorajszy dzień jeszcze bardziej utwierdził mnie w przekonaniu o wielowymiarowości życia i zachęcił do ostatecznego porzucenia schematów.  Nie twierdzę, że jest to łatwe, bo trzeba wyjść poza strefę swojego komfortu i być gotowym na wiele trudności i poświęceń. Ale na przykładzie K. twierdzę, że warto.

Od wczoraj na moim boku noszę nie tylko piękny wzór, który mojej przyjaciółce wyszedł wspaniale. Noszę dowód na to, że niemożliwe nie istnieje.

Reklamy

2 thoughts on “Niemożliwe nie istnieje

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s