Łączy nas więcej, niż dzieli

Chyba w każdym człowieku drzemie potrzeba bycia kimś unikatowym. I pewnie każdy nie raz pomyślał, że jest zupełnie inny od pozostałych 7 miliardów ludzi na świecie. I pewnie wiele razy zdarzyło Wam się boleśnie przekonać, że pomysł, na który tylko Wy wpadliście zrodził się już wcześniej w wielu innych głowach, a problemy, z którymi przyszło tylko Wam się zmierzyć, są też problemami innych ludzi. Bo, mimo że to niewygodne i trochę niepokojące, łączy nas, moi drodzy więcej, niż dzieli. 

,,Kocham poniedziałki!” nie powiedział chyba nikt nigdy. Mnie także nie przejdzie to przez usta. Dzisiaj z bólem zwlekłam się z wyra standardowo po 40-minutowym przełączaniu drzemek na telefonie. Spokojnie. To ,,drzemkowanie” jest planowane i na stałe wpisane w poranny harmonogram. Dzisiejsza pogoda nadaje się tylko na spędzenie całego dnia w domu i pod kołdrą. Z zazdrością spojrzałam na moje dwa kocury, które położyły się na wygrzanej przeze mnie stronie łóżka. Najchętniej zostałabym w domu.

W takie dni nie chce mi się przesadnie starać, dlatego założyłam bluzę z kapturem, jeansy i sportowe buty. Wygoda przede wszystkim. Lekko już tłuste włosy spięłam w kucyk i tylko przypudrowałam odrobinę twarz oraz pociągnęłam tuszem rzęsy. Wyglądam na 16 lat i pewnie chcąc po drodze do domu kupić sobie w Żabce Radlera zostanę poproszona o dowód.

Na śniadanie omlet owsiany z żółtym serem. Ostatnio schudłam 0,5 kg to sobie pozwolę na ser, a co! Szefa nie ma cały tydzień, ale jest Pan M..    Jeszcze nie wiem, na ile mu ufać, a na ile jest kablem. Niebezpiecznie się spóźnić, dlatego dzwonię i pytam, czy jest mleko w biurze. Kończy się, to dobrze. Oferuję, że kupię po drodze, ale usprawiedliwiam się, że pewnie spóźnię się kilka minut, no bo pewnie kolejka, albo skończy się rolka w kasie. Ufff… Upiekło mi się. Już od momentu przekroczenia progu biura myślę o godzinie 16, kiedy będę mogła odbębnić swoje i iść do domu. Póki co, jeszcze 8 godzin. Zadań mam dużo, ale jakoś niechętnie się za nie zabieram.

Ostatni tydzień spędziłam na szkoleniach. Nie powiem, było interesująco, ale też intensywnie. Dużo technicznych spraw, bo taka branża. Dzięki temu poczułam się pewniej w temacie, chociaż dalej dość obco. Nie moja bajka, ale czuję, że szef widzi we mnie potencjał i liczy na mnie, a nie chcę zawieść tego człowieka. Co jak co, ale szefa mam naprawdę w porządku. Staram się, owszem, ale jest to nadal bardziej przekonywanie siebie niż poczucie, że to jest to!

Z utęsknieniem czekam na wypłatę, jeszcze kilka dni. Co prawda udało się przetrwać ten miesiąc bez zapożyczania się, ale lodówka powoli robi się coraz bardziej pusta, a terminy spłat rat i kredytów niebezpiecznie się zbliżają. W głowie obmyślam menu na najbliższe dni, powinno się udać.

Po pracy planuję zrobić pranie, wyprasować ciuchy, które leżą od tygodnia na krześle, zrobić obiad na jutro i może pouczę się angielskiego. Z doświadczenia jednak wiem, że pewnie zalegnę na kanapie i na niej pozostanę do wieczora. No, może zrobię jednak pranie, bo mam deficyty czystych majtek. Majtki. Po wypłacie muszę sobie kupić kilka nowych par. I może stanik.

W piątek biorę urlop, więc muszę tylko przetrwać dzisiaj i 3 kolejne dni. Potem czeka mnie 4-dniowy opierdaling. Doczekać już się nie mogę! Powinnam wysłać kilka kartek świątecznych, bo są ludzie, którzy wyjątkowo się cieszą gdy je ode mnie dostają. Ale jak zazwyczaj obudziłam się z ręką w nocniku i kartki dotrą zapewne po świętach.

Życie jak każde inne. Przestałam się łudzić, że jestem inna niż wszyscy. Jednak uspokaja mnie fakt, że nie tylko ja nienawidzę wstawać rano do pracy, narzekam na pogodę i odliczam dni do wypłaty. I że nie tylko ja mam rozterki, czy aby na pewno robię coś, co powinnam i że zawalam czasem różne sprawy. Jak wszystkie kobiety mam ochotę wyjść z domu w dresie, kucyku i bez makijażu i mieć w dupie co sobie ktoś o mnie pomyśli. I zjem czasem coś niezdrowego, bo przecież waga pokazuje 200g mniej niż wczoraj. I wiem, że nie tylko mnie czasem nic się nie chce. Nie wiem jak Was, ale mnie to nawet pociesza.

Bo czy nam się to podoba, czy nie, łączy nas naprawdę więcej, niż dzieli.

Reklamy

3 thoughts on “Łączy nas więcej, niż dzieli

  1. Tak, złudzenie „inności” bywa bardzo silne, zwłaszcza, mam wrażenie – u osób raczej emocjonalnych niż chłodno analizujących rzeczywistość. Ci ostatni dość szybko dochodzą do tego, że mimo że niepowtarzalni, to niespecjalnie różni. Mój ulubiony pisarz, Peter Watts, okreslił to z bolesną trafnością, jak ot on: siedem miliardów wariacji na ten sam temat. Ni mniej ni więcej 🙂
    Istnieje nawet zauważony, acz niezbywalny błąd, w zasadzie błąd poznawczy, wynikający z pierwszoosobowej perspektywy – że my(każde ja) ulega złudzeniu, że jego życie wewnętrzne jest bogatsze niż innych ludzi 😉 Inna rzecz, że przynajmniej częściowo jest to prawda, bo ludzi całkowicie bezrefleksyjnych też nie brakuje.
    Zajrzyj na enneagram. http://enneagram.edu.pl/
    Brzmi trochę czary-mary, ale nim nie jest, z lekką modyfikacją to jest stosowane przez psychologów/korporacje. To podział osobowości ludzkich na 9 różnych typów, każdy typ ma swoje motywacje i charakterystyczne zachowania.
    Łatwo się przekonać, że w zasadzie te 9 typów wyczerpuje całość zagadnienia.
    Po prostu – tyle jest możliwości, i każdy z nas jest „innością” ale jedną z dziewięciu. Zachowania wewnątrztypowe są bardzo podobne.
    Stąd złudzenie różnorodności, 9 typów – większosc ludzi nie zauważy w tym prawidłowości. Zresztą nikt nie jest typem krystalicznie czystym, bardziej prawdziwe jest, że jeden typ dominuje, ale zawsze są domieszki innych. Coś jak „synek mamusi, ale trochę babci też w nim jest” 😉

    Szkoda że zamiast „mglistego poszukiwania na chybił trafił, zwykle z dużą ilością bólu i walenia głową w mur – zamiast zrobić taki test jeszcze w szkole, i mieć JAKĄKOLWIEK wiedzę na temat własnych predyspozycji/dysfunkcji – z braku wiedzy i sobie i innych ludziach pakujemy się w coś co jest nie dla nas, i w związki z ludźmi z którymi nie ma szans na sukces.
    I nie wiemy za bardzo czego chcemy, ale wiemy że to co teraz „to nie to” 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Wow! dziękuję za wyczerpujący komentarz!
    Właśnie zamiast pomagać młodym ludziom w zrozumieniu samych siebie i poszukiwaniu własnej drogi wmawia im się, że trzeba się uczyć, mieć dobre oceny, pójść na studia i znaleźć porządną pracę. Z drugiej jednak strony młody człowiek słyszy, że ma tyle możliwości, że może robić i być kim chce! Nie jest wówczas trudno popaść we frustrację.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s