6 sposobów jak nie narobić sobie długów

Samodzielnie życie zaczęłam dość wcześnie, a co się z tym wiąże, uczyłam się przede wszystkim na własnych błędach. Jestem zbyt optymistyczną ekonomiczną pierdołą. Z tematu zadłużeń mogłabym się doktoryzować, a tytuł mojej pracy brzmiałby ,,Jak przez własną głupotę i brak umiejętności wyciągania wniosków narobić sobie możliwie jak najwięcej długów”. Mija właśnie 5 lat od kiedy ,,jestem na swoim” i przez ten czas wiele się nauczyłam o pieniądzach i zarządzaniu nimi. Na początku napisałam, że nie będę wypisywać tutaj porad, no chyba, że przetestowałam je na sobie. I dlatego, żebyście nie popełnili moich błędów (chociaż pewnie i tak je popełnicie), przedstawiam 6 sposobów jak nie narobić sobie długów:

1. Zapomnij o istnieniu kredytów, pożyczek, kart kredytowych.  Serio. Jeśli nie musisz, nie bierz. To jak z narkotykami. Wiem, bo to przerabiałam – kredyty, nie narkotyki. Przerabiałam też błędne koło brania kredytu na spłatę poprzedniego. Co za głupota. Karta kredytowa to zło w najczystszej postaci, dlatego ja moją dopóki jej nie spłacę w październiku 2016 roku schowałam w domu. Nie ma nic gorszego jak wiecznie towarzysząca Ci myśl o kredycie lub kredytach, które trzeba spłacić. Jeśli nie jesteś związany z bankiem umową kredytową, możesz czuć się wolnym człowiekiem. Są jednak sytuacje, kiedy kredyt jest potrzebny, jak np. mieszkaniowy. I z tego kredytu jestem zadowolona, ale tylko dlatego, że załapałam się na dopłaty ,,Rodzina na swoim”. Opłaca mi się więc spłacać kredyt niż płacić za wynajęcie, a za 19 lat mieszkanie będzie moją własnością. Hell yeah!

2. Mniej optymizmu, więcej realizmu.  ,,E tam, jakoś to będzie!”. Będzie nie jakoś, a chujowo. Jeśli wiesz, że masz mnóstwo opłat do zrobienia, to zastanów się, czy rzecz lub usługa, za którą chcesz zapłacić jest Ci niezbędna. Gdyby mój ojciec był dla mnie autorytetem, to pewnie nauczyłabym się od niego pewnej zasady: najpierw wszystkie rachunki, potem cała reszta. Mimo że z perspektywy czasu doceniam tą jego skrupulatność w spisywaniu opłat i wydatków, to pamiętam też wieczny brak kasy na wszystko, co strasznie mnie wkurzało. Dlatego gdy zaczęłam żyć na własny rachunek zachłysnęłam się trochę samodzielnie zarobionymi pieniędzmy i chyba chciałam zrekompensować sobie wcześniejszy brak kasy i poczucie bycia gorszą. Mój dziadek, który akurat był wspaniałym człowiekiem i autorytetem dla mnie, mawiał ,,tak krawiec kraje, jak mu materiału staje”. Proste powiedzonko, ale jakie prawdziwe.

3. Zakupy tylko z listą i po jedzeniu albo przez internet.  Ja preferuję zakupy online. Ostatnio robię raz na miesiąc zakupy w tesco. Panowie przywożą nam w wielkich koszach zaopatrzenie na całe 30 dni. Zajmuje nam to pół godziny, rozpakowanie i porcjowanie kolejne pół. Trzeba co prawda zapłacić za transport ok. 8zł. Ale nie jedziesz samochodem i kupujesz tylko to, co naprawdę potrzebujesz. Określasz budżet i starasz się w nim zmieścić, a łączną cenę kontrolujesz na bieżąco. Żadnych niespodzianek przy kasie. Dlaczego robić zakupy tylko z listą i po jedzeniu? A dlatego, że gdy jesteśmy głodni, kupimy więcej. Najczęściej są to produkty, których nie potrzebujemy. Lista natomiast pomoże nam kupić tylko, to co jest nam naprawdę niezbędne.

4. Określenie domowego budżetu. Sprawa prosta: bierzesz kartkę, długopis i spisujesz najważniejsze miesięczne opłaty. Zrobione? Świetnie. Teraz zadanie dłuższe, bo trwające cały miesiąc. Zapisujesz w kalendarzu wszystko co kupiłeś danego dnia, nawet jeśli jest to paczka zapałek. Pod koniec miesiąca zlicz wszystko i tadam! Wiesz ile miesięcznie wydajesz na żarcie i inne rzeczy. Jeśli palisz, to policz ile paczek miesięcznie puszczasz z dymem. Wiesz już, ile wydajesz miesięcznie. Czas by się zastanowić, na czym możesz zaoszczędzić. Może wystarczy gasić światło po wyjściu z pokoju, albo zmienić abonament telefoniczny. Ja pozbyłam sie telewizji, bo jej po prostu nie oglądałam, a płaciłam jak za zboże. Zastanów się, czego naprawdę potrzebujesz, a co jest zbyteczne. Jak masz wszystko popłacone i zostaje Ci kasa, to sobie na te zbytki wydawaj, w porządku, ale jeśli przez głowę przechodzi Ci myśl, żeby wziąć pożyczkę na jakąś pierdołę, to odsyłam Cię do punktu nr 1.

5. Oszczędzasz już na wszystkim, ale nadal kasy brak? Znajdź dodatkową pracę! Mówię zupełnie poważnie. Ja poza moją pracą uczę jeszcze w szkole językowej (godzina w tygodniu) i udzielam korepetycji (1-2 godziny w tygodniu). Niby nic, ale w zależności od miesiąca daje to od 200-400 zł dodatkowo. Jak ktoś bierze ślub, to gram w kościele Ave Maria na skrzypcach, kolejne 150 zł za pół godziny roboty. Praca jest, trzeba tylko wykazać chęć. Oczywiście musisz poświęcić swój czas i energię. No i zastanowić się jakiej dodatkowej pracy możesz się podjąć. Możesz też coś spieniężyć. Może masz coś, z czego nie korzystasz, a ktoś zechce to kupić? Ja sprzedawałam różne dziwne rzeczy. Ludzie kupują wszystko.

6. Nie daj się zmanipulować. Mam tu na myśli społeczeństwo. Nie musisz mieć najnowszego iPhona, ubierać się u Armaniego, jeździć Mercedesem i na wakacje na Malediwy. Nawet nie musisz mieć pieniędzy. Niektórzy ludzie mają pieniądze tylko po to, żeby mieć. Żeby się pokazać. Żeby sprawiać wrażenie bycia lepszym od pozostałych. Nie uważasz, że kupowanie telefonu za kilka tysięcy na raty jest po prostu niedorzeczne? Zastanów się na czym Tobie zależy, a tych, którym zaimponuje jedynie Twój wypchany portfel po prostu pierdol. Są nic nie warci.

Same pieniądze szczęścia nie dają, ale pozwalają czuć się bezpiecznie, ułatwiają spełnianie marzeń swoich i najbliższych. Chociaż podobno najlepsze rzeczy w życiu i tak są za darmo 😉

Reklamy

10 thoughts on “6 sposobów jak nie narobić sobie długów

  1. Madra z Ciebie Kobietka.

    Ktos powiedzial (to pewnie byl jakis francuski filozof), ze mozemy nauczyc sie tylko tego, co juz sami wiemy. No bo jesli n i g d y nie mialo sie dlugow z karty kredytowej, to bardzo ciezko jest sluchac ostrzezen doswiadczonych splacaczy, prawda? 🙂
    Zgadzam sie, jedynym dozwolonym kredytem jest kredyt na mieszkanie.

    Poza tym, jedna uwaga: teraz, z perspektywy rocznej wolnosci od dlugow, moge powiedziec, ze dobra taktyka jest, a propos punktu #2 : najpierw odkladanie pieniadzy a dopiero pozniej regulowanie oplat. Tak. Nie odwrotnie, bo prowadzi to wlasnie do frustracji, ze na nic nie zostaje juz kasy. A tak, ucielam oplaty niezbedne do minimum, pozbylam sie „nice to have” i „delta” sluzy realizacji innych planow 🙂

    Ach, i jesli koniecznie chce sie miec fajne gagdety, to zawsze mozna znalezc prace, w ktorej dostaje sie je w pakiecie 🙂

    Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję za miłe słowa 🙂 rzeczywiście jedną z najbardziej frustrujących rzeczy jest brak kasy mimo satysfakcji z opłacenia wszystkich rachunków i rat. Wtedy nie jest to życie a wegetacja, walka o przetrwanie do następnej wypłaty. U mnie na szczęście pomału coraz lepiej, co mnie straaaasznie cieszy 🙂

      P.S. Gratuluję wolności od długów! 🙂

      Lubię to

      1. O, bardzo lubie czytać, ze komus sie polepszyło 🙂 gratuluje 🙂

        Sprecyzuję : wisi nade mną jeszcze ostatni kredyt, ten mieszkaniowy właśnie. Ale z rożnych obliczeń mi wyszło, ze gdybym teraz miała sprzedać mieszkanie, to nie dość ze od ręki spłacam kredyt to jeszcze mam szanse kupic choćby kawalerkę… Ta świadomość daje cos w rodzaju wolności.

        Polubione przez 1 osoba

  2. a’ propos manipulacji – jako studentka pracowałam wraz młodymi, przyjezdnymi studentami w firmie telemarketingowej. Zarobki były marne, ale wystarczyły mi na opłacenie studiów i samodzielne mieszkanie. Moi znajomi z pracy byli w nieco gorszym położeniu, bo płacili za wynajem mieszkań plus droższe studia na prywatnych uczelniach ale to ja wyglądałam przy nich jak kopciuszek – w ciuchach po znajomej mojej Mamy. Zastanawiałam się jak to jest że tych ludzi stać na solarium, na tipsy, na markową odzież, ba, nawet skarpetki musiały być nike. Przecież zarabiamy tak samo, oni mają większe wydatki. Cóż, kiedy pogadałam z jednym czy z drugim, okazało się, że zalegają za czynsz, zalegają za czesne, jedzą od miesiąca zupki chińskie, ale metka być musi!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s