Lubię być kurą domową

Weekend minął mi bardzo przyjemnie. Zarówno w sobotę jak i w niedzielę zostaliśmy zaproszeni na obiad. Zawsze cieszy mnie ta perspektywa, bo mimo że uwielbiam gotować, to miło zjeść posiłek, który ktoś dla mnie przygotował. Podoba mi się też siedzenie przy stole i rozmowy. O tym co w pracy, o tym co w domu, o życiu, o planach na przyszłość, etc. Ostatnio wiele myślałam o moim dalszym życiu zawodowym. Moja ulubiona blogerka porównała pracę do związku. Że gdy nie ma chemii, to po jakimś czasie związek umiera i trzeba się rozstać. Doszłam do wniosku, że moją pracę lubię ze względów ekonomicznych, ale nie pokocham handlu. Handlowcem albo się jest albo nie. Ja nie jestem. Szukam dalej. Niby wszystko jest ok, ale satysfakcji brak. Ten związek nie przetrwa, ale na wszelki wypadek dam sobie rok.

Zaczęłam się więc zastanawiać, co sprawia mi satysfakcję w życiu. I doszłam do wniosków, których jako kobieta powinnam się wstydzić, bo w dzisiejszych czasach to nie przystoi, to niemodne, a nowoczesne kobiety gardzą takimi jak ja. Uwaga: lubię dbać o dom. Lubię być kurą domową, dbać o czystość i porządek w domu, lubię dbać o męża, lubię dbać o moje koty, lubię mieć wyprane, wyprasowane i poukładane w szafach ubrania. Lubię szykować mojemu mężowi śniadanie i lubię wspierać go w jego diecie. Lubię planować menu i domowy budżet. Lubię też dbać o siebie. Lubię zasypiać ze świadomością, że rano obudzę się w posprzątanej sypialni, pójdę do czystej kuchni, zrobię zdrowe śniadanie, a potem będę szykować się w wymytej i pachnącej łazience.  Nie jestem perfekcyjną panią domu, jestem dobrą i zadowoloną z siebie panią domu. To mnie satysfakcjonuje. Czy słyszę właśnie litościwe pomrukiwania  z Waszej strony? Mogłam się tego spodziewać. Ale nikt mnie do tego nie zmusza, nikt na siłę nie trzyma mnie w kuchni. Robię to z własnej, nieprzymuszonej woli, bo to jest coś, co sprawia, że czuję się dobrze ze sobą.

Lubię planować, dlatego postanowiłam, że poza codziennym sprzątaniem polegającym przede wszystkim na odkładaniu rzeczy na miejsce i dbaniu o porządek w kuchni, bo tam podczas gotowania robi się największy syf, bedę także każdego dnia robić jedną dodatkową czynność. I tak w poniedziałek ścieram kurze i zbieram kocie kłaki z kanapy, we wtorek i czwartek robię pranie, w środę myję łazienkę, a w sobotę prasuję, odkurzam i myję podłogi. Poświęcam na to maksymalnie po 30 minut i dzięki temu zapobiegam kumulowaniu się wielkiego bałaganu, którego posprzątanie zajęłoby mi w sobotę jakieś 3 godziny lub więcej. Mąż też grzecznie odkłada rzeczy na miejsce i gdy go poproszę o zrobienie czegoś, robi to. Dla mnie to układ idealny. Postanowiłam więc pochwalić się nową organizacją domowego porządku z jedną osobą w rodzinie. Z dumą przedstawiłam swój pomysł, ale zamiast słów uznania usłyszałam zadane z wyrzutem w głosie pytanie dlaczego godzę się na coś takiego! Przecież powinnam tresować męża i toczyć boje o to, kto odkurza, a kto zmywa! Podział obowiązków i takie tam! Bo jak przyjdzie dziecko, to będzie tragedia, katastrofa i wszystko na mojej głowie, olaboga!

Wiecie co? Szkoda mi na to czasu. Wolę zrobić, co jest do zrobienia, a potem miło spędzić czas z człowiekiem, którego kocham. Nienawidzę nikogo zmuszać, przekonywać, dlatego też handel to nie moje bajka. Jak ktoś nie chce czegoś robić, niech nie robi. Gdyby mnie nie przeszkadzał bałagan, pewnie bym nie sprzątała, ale lubię porządek. Cieszy mnie poczucie, że jest fajnie. Fajnie jest gdy wszystko jest zrobione, posprzątane, ugotowane, a ja mogą położyć się na kanapie i albo zobaczyć z mężem ciekawy film, albo razem poczytać. Czuję wtedy taki błogi spokój i szczerą radość. Bo to sprzątanie, gotowanie i dbanie o wszystko jest moją formą wyznania miłości: do męża, kotów, ale i do samej siebie. I mimo że zawodowo często czuję się zagubiona i sfrustrowana, to prywatnie niezmiennie jestem szczęśliwa, zakochana i spełniona. W domu po prostu wypoczywam bez względu na to, co w nim robię.

Reklamy

8 thoughts on “Lubię być kurą domową

  1. Dlaczego miałabym litościwie pomrukiwać? Ja akurat nie specjalnie lubię prowadzić dom, ale to fantastycznie czytać, że robisz to , bo lubisz, a nie robisz to bo musisz. To też jest praca, prowadzić dom też trzeba umieć. Nie rozumiem osób, które negują taki wybór.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja spotkałam się z wieloma opiniami, że jest to wręcz upokarzające dla kobiety gdy zajmuje się domem, bo przecież samorealizacja się liczy, a nie ,,usługiwanie mężczyźnie” i takie tam. Cieszę się, że nie pomrukujesz litościwie czytając moje wyznania kury domowej 😉

      Polubione przez 1 osoba

      1. Można się realizować w pracy, mając hobby, a także prowadząc dom. Upokarzające jest to wtedy, kiedy robimy to wbrew sobie. Ciekawa jestem czy tak gadające osoby to przypadkiem nie samotne stare panny? (nie mam nic do singli, stara panna to mentalność). Pewnie niejedna chciałaby móc poprowadzić dla kogoś dom, podać komuś talerz zupy, ale nie ma komu, więc tak gada.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Mi odkąd zostałam żoną i matką bardzo zredukowała się liczba znajomych singli. To już nie ten świat. Moi samotni znajomi głosili podobne opinie na temat mojego życia – stałam się nudną mamuśką z zupkami i kupkami i one by tak nie mogły. I rozeszły się nasze drogi. To zwykła zawiść. Mężatka czy matka nie wyśmieje kobiety, której ambicją jest stworzyć dom.

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s