Porządki (nie tylko te w szafie)

Nie znoszę bibelotów, figureczek i innych kurzołapów. Uwielbiam za to zdjęcia na ścianach, obrazy i półki pełne książek. Daleko mi do zbieractwa, z czego bardzo się cieszę. Lubię wiedzieć, co i gdzie mam, nadmiar rzeczy mnie przytłacza. Nawet nadmiar ciuchów budzi we mnie lęk. Co jakiś czas robię gruntowny przegląd i bez sentymentów wyrzucam ubrania, w których nie chodzę z pewnych względów. Ostatnio robiłam porządki w najwyższych półkach, tam gdzie na codzień się nie zagląda, bo trzeba drabinę wyciągnąć i w ogóle za dużo z tym zachodu. Szafki te przeznaczone są m.in. na zimowe ciuchy, które popakowałam już w worki próżniowe (polecam!), namiot, materac, pompkę, papier do pakowania prezentów i różne świąteczne akcesoria i gadżety. Znalazłam tam jednak trochę niepotrzebnych gratów, które częściowo wyrzuciłam, a kilka wystawiłam na sprzedaż na olx. Do zgarnięcia nawet 130 zł, więc się jaram!  WOW!

Lubię malować, nawet bardzo. Dostałam na 23. urodziny sztalugę, blejtramy, pędzle i farby. I zaczęło się. Przez rok rodzina i przyjaciele obdarowywani byli przeze mnie moją radosną twórczością. Czy im się to podobało, czy nie. W każdym razie malowanie stało się moim hobby. Nie maluję często, ale gdy się za to zabieram, to za każdym razem sprawia mi to masę frajdy. Nigdy nie uczyłam się ani rysunku, ani malarstwa. Maluję ot tak, bez przygotowania. Nie robię szkiców, nie zastanawiam się, po prostu biorę pędzel w dłoń i robię kreski, plamy. Abstrakcja jest dla mnie interesująca. Perfekcyjnie wykonane obrazy, które w 100% odpowiadają rzeczywistości trochę mnie nudzą. Lubię zabawę kolorem, lubię gdy obraz jest nietypowy, gdy budzi jakieś emocje. Tak staram się malować. Oczywiście doceniam kunszt wybitnych malarzy bez względu na styl, jaki reprezentują i wiem, że technicznie ich nie doścignę. Trudno.

I tak podczas wystawiania rzeczy na sprzedaż wpadłam na pomysł, żeby wystawić też (tak trochę dla beki) mój ostatni obraz. Może ktoś ma podobne upodobania co ja i zechce go zawiesić u siebie w domu? Sztuka nie musi być przecież idealna. Nie trzeba być po ASP żeby wyrażać się artystycznie na płótnie.

I tak popłynęłam w marzeniach o własnym wernisażu i aukcjach, na których ludzie płacą gruby hajs za moje obrazy. A ja z zadumaną, nieobecną miną, wpatrzona w dal i otulona szalem, popijając białe wytrawne wino udaję, że nie słyszę zachwytów, wszystkich ochów i achów nad nowatorstwem moich dzieł. Eh.

Ostatecznie obraz zawiśnie w moim mieszkaniu na prośbę męża, któremu bardzo się podoba (mąż na medal!). Ale następne wystawię już na sprzedaż. Ta cała sytuacja skłoniła mnie jednak do refleksji. Przecież każdy wybitny artysta zaczynał od mniej udanych prac. I każdy pracował na swoje nazwisko przez lata. A może i mnie się uda?

Stwierdzam definitywnie, że praca w handlu to nie moja bajka i naprawdę chcę kroczyć swoją scieżką. Uporządkowane, stateczne życie nudzi mnie jak idealnie namalowana martwa natura. No właśnie, martwa.  Ja chcę żyć przez duże Ż!  Przecież są ludzie, którzy robią to, co lubią i na tym zarabiają, mam rację? A żeby być w czymś naprawdę dobrym trzeba mieć do tego serce.

Zaczynam więc maleńką rewolucję w swoim życiu, bo koniec z użalaniem się nad sobą, trzeba brać sprawy we własne ręce. Na kartce spisałam spełnioną wersję siebie i znam już kierunek. Teraz czas powoli realizować plan. Trzymajcie kciuki!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s