Mój największy lęk

Od prawie tygodnia choruję. Nos zamienił się w jeden wielki strup i dusi mnie męczący kaszel. Niestety muszę chodzić do pracy, bo nikt nie przejmie moich obowiązków. Wczoraj zaraz po obiedzie uznałam, że się położę, bo chyba mam gorączkę i nie myliłam się. I tak już o godz.18 położyłam się spać. Ostatnio mam problem z zasypianiem, głównie z powodu zatkanego nosa i kaszlu, który wieczorami się nasila. Po drzemce obudziłam się po 21 i nie mogłam ponownie zasnąć. Tym razem jednak nos cudownie się odetkał i mogłam normalnie oddychać. To, co nie pozwoliło mi zasnąć, to paraliżująca mnie myśl, że robię w moim życiu nie to, co powinnam.

Po gimnazjum wiedziałam, że idzie się do liceum ogólnokształcącego, potem zdaje się maturę, zaczyna studia, znajduje pracę, potem zakłada rodzinę, wiadomo najpierw ślub w białej sukience i huczne wesele, trochę później dziecko i tak dalej. I pewnie nie tylko ja długo żyłam w przekonaniu, że tak wygląda ,,idealnie zaplanowane życie”. Co za bzdura.  I pewnie nie tylko ja zostałam wychowana w ten sposób i nie tylko mnie rodzice wpajali do głowy schematy.

Gdy tak leżałam, próbując ponownie zasnąć, wpadłam w panikę, że może tracę właśnie najlepsze lata. Zawsze przejawiałam zdolności sceniczne i podczas gdy niektórzy panicznie bali się publicznych wystąpień, ja kochałam występować przed publiką! Planowałam pójść do szkoły teatralnej, potem na wydział wokalny. Od kiedy pamiętam chciałam występować, chociaż był epizod w moim życiu, że myślałam o medycynie. Dlaczego porzuciłam marzenia? Może dlatego, że uznałam, że skoro chcę być samodzielna, to czas dorosnąć i znaleźć ,,normalną, porządną pracę”? A może uznałam, że nie jestem tak wyjątkowa i utalentowana i czas zejść na ziemię? Jest to temat dla mnie trudny, bo chociaż w życiu prywatnym jestem najszczęśliwszą osobą na świecie to zawodowo czuję się zagubiona jak dziecko we mgle, mimo że naprawdę nie mam na co narzekać.

Moim największym lękiem jest to, że kiedyś, gdy już bliżej będzie mety mojego życia niż startu zdam sobie sprawę, że tak naprawdę nie robiłam w moim życiu tego, co kocham i tym samym zmarnowałam je. Moja przyjaciółka próbowała już różnych zajęć i szkół: jest technikiem protetyki, architektem wnętrz i grafikiem. Mówi, że zawsze czuła się niekompetentna na studiach czy w pracy. Ale zawsze naturalne dla niej było rysowanie i malowanie, a jest w tym naprawdę świetna. 2 lata temu podzieliła się ze mną pomysłem, który zrodził się w jej głowie nagle, impulsywnie, zapalił się jak żarówka nad głową bohatera w kreskówkach. Zdradziła mi, że chce tatuować. Dzisiaj pracuje na pół etatu jako grafik, a resztę czasu spędza w studiu tatuażu, w którym dostała się na staż. Coraz lepiej jej idzie, ale najważniejsze dla mnie, że na pytanie czy lubi to robić odpowiada z uśmiechem, że uwielbia. Pewnie za jakiś czas będzie mogła zarabiać tatuując. Zazdroszczę jej, ale jednocześnie cieszę się, że robi wreszcie coś, co lubi i na dodatek będzie mogła niebawem zajmować się tym na co dzień.

W gimnazjum chodziłam do klasy z Markiem, który w trzeciej klasie stwierdził, że nie idzie do ogólniaka, tylko do technikum spożywczego, bo uwielbia gotować. Stwierdzenie to wstrząsnęło moją wizją zaplanowanego życia. Do spożywczaka? Serio? I nie tylko ja tak reagowałam. A Marek niewzruszony komentarzami poszedł do technikum spożywczego. Co teraz porabia nie wiem, ale sam fakt, że był na tyle odważny, że wbrew wszystkiemu podjął decyzję o dalszej nauce zgodnie z jego zainteresowaniami wzbudza we mnie do tej pory podziw.

Ostatnio obserwując otaczający mnie świat i ludzi stwierdzam, że osiągnięcie sukcesu możliwe jest tylko wówczas, gdy robimy coś, co przychodzi naturalnie. Mela Koteluk śpiewa ,,działać bez działania”, Laska z filmu ,,Chłopaki nie płaczą” tłumaczy: ,,(…) wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie – co lubię w życiu robić. A potem zacznij to robić.”  Proste jak budowa cepa, ale myślę, że prawda tkwi w prostocie. Po co kombinować, zmuszać się, przekonywać samego siebie. Może zrobię w swoim życiu jakiś krok, duży lub mały w kierunku mojej ścieżki, po której będę kroczyć w zgodzie sama z sobą, jeśli tak, to na pewno napiszę o tym tutaj.

Jestem teoretykiem, świetnym teoretykiem. Cały czas staram się jednak wprowadzać słowo w czyn. Mam nadzieję, że kiedyś to zrobię.

 ,,Nie wolno Ci się bać, wszystko ma swój czas
Ty jesteś początkiem do każdego celu”

/Mela Koteluk ,,Działać bez działania”/

Reklamy

9 thoughts on “Mój największy lęk

  1. Lubię czytać takie notki… oddają idealnie moje własne myśli 🙂 Nie pozostaję mi nic innego jak życzyć Tobie i sobie więcej odwagi w życiu 😉

    Polubione przez 1 osoba

  2. Też porzuciłam marzenia o szkole artystycznej kierując się głosem rozsądku i przez wiele lat o zaletach moich kolejnych prac mogłam powiedzieć tylko, że SĄ. Czasami można odnaleźć alternatywę po wielu latach błądzenia. Skończyłam studia podyplomowe, jestem wychowawcą na świetlicy i prowadzę z dziećmi zajęcia ze sztuki. Spełniam się zawodowo, kocham swoją pracę. Alternatywę odnalazłam późno, ale lepiej tak niż wcale. Co do występów – polecam śpiewanie w chórze – ja się tam spełniam, występuję, a także w ramach chóru biorę udział w ciekawych, nietypowych dla chóru projektach muzycznych (np. udział w operetkach, w koncertach zespołu folkowego itp.) Z występami na scenie jest tak, że jeśli nie uda się być zawodowym artystą, zawsze można zaistnieć w zespołach amatorskich. Możliwe, że Ty znajdziesz jakieś rozwiązanie. Powodzenia!

    Polubione przez 1 osoba

  3. Mam 25 lat. Studiów nie skończyłam, stwierdziłam że stres i chandra to nie dla mnie. Czy dobrze zrobiłam? Sama nie wiem, skończyła mi się kasa na studia więc to była także dobra wymówka żeby dalej nie studiować. W dzieciństwie łapałam się wszystkiego, SKSy, zawody, piłka nożna – w końcu udało mi się zagrać w prawdziwym klubie, niestety gimnazjum zniszczyło mi pewność siebie, zaczęły mi się alergie, astma, nie potrafiłam poradzić sobie ze stresem, przestałam lubić rywalizacje. Z jednej strony to co mi się przytrafiło mi zaszkodziło, z drugiej zmieniło charakter na lepszy – bo przyznaję, miałam okropny!
    Trenowałam prawie 3 lata Capoeirę. Było cudownie ale astma mnie wykańczała więc w końcu zrezygnowałam – troszkę żałuje- akrobatyka to coś cudownego.
    Wiecznie się przeprowadzałam, obecnie od dwóch lat mieszkam we Wrocławiu, mam dobrą pracę ale jedno mnie zastanowiło… Mam współlokatorkę która ma 33 lata, szuka na siłe partnera żeby założyć rodzinę, pracuje w sklepie, nie może sobie sama mieszkania wynająć bo ją nie stać – co to za życie??? Stwierdziłam, że ja tak nie chce, nie zależy mi na założeniu rodziny ale mieszkać całe życie wynajmując pokój??? Postanowiłam ruszyć dalej.
    Za miesiąc wyprowadzam się do Niemiec, do brata. Kocham się uczyć języków obcych, jeśli z niemieckim mi dobrze pójdzie to mam zamiar pójść na kurs hiszpańskiego żeby udoskonalić to co sama się nauczyłam.
    Zawsze chciałam tańczyć, wiem że potrafię się ruszać na imprezach ale nigdy nie miałam na to pieniędzy, zawsze myślałam że aby móc coś trenować trzeba zacząć już w dzieciństwie, bzdura! Capoeira pokazała mi, że jest dla każdego, tak samo taniec. Mam zamiar zapisać się na naukę a na razie sama popróbować 😉
    Lubię być zwariowaną dziewczyną, robić głupoty – jednak czasami walę się po głowie „co ty też najlepszego zrobiła??” no ale takie głupoty, nowe miejsca, nowi ludzie sprawiają że czuje że żyje 🙂

    „Wiecie dlaczego ludzie boją się zmian???
    Bo zmiany przenoszą człowieka z pozycji MISTRZA do pozycji UCZNIA!”

    Powodzenia!

    Polubione przez 1 osoba

  4. Kate, trzymam za Ciebie kciuki z całych sił!
    Najważniejsze to wyjść poza schemat, który nam się nie podoba i stworzyć siebie na nowo.
    To wyzwanie, które wiąże się ze strachem przed zmianami, przed wyjściem ze swojej strefy komfortu. Nie definiuje nas ani wykształcenie, ani praca, status materialny, ani cywilny. Nie starajmy się na siłę dopasować, przyzwyczaić. Szkoda czasu. Działajmy, bo mamy tylko jedno życie!
    Dziękuję za Wasze komentarze! Pokazują mi, że nie tylko ja mam takie rozterki.
    Wierzę, że uda nam się wejść na szczęśliwą ścieżkę! 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s