Matka – to brzmi dumnie!

To chyba o mnie!

Maj to mój ulubiony miesiąc w roku nie tylko ze względu na moje urodziny, ale też na cieplejszy wiatr i coraz śmielej przedzierające się przez chmury promienie słońca. Wyższe temperatury zmuszają nas do odsłonięcia nóg, ramion, dekoltów. Przyszłe mamy ściągają puchowe kurtki ukazując światu krągłe brzuszki. Coraz więcej moich koleżanek ze szkoły niebawem urodzi lub już urodziło swoje pierwsze dzieci. I mimo że nie powinno mnie to dziwić, mam przecież już swoje lata, to łatwiej jest mi wyobrazić siebie na jednorożcu niż w roli matki.

View original post 485 słów więcej

Konkurs na najlepsze życie

Muszę się przyznać, że mam pewną dziurę w pamięci. Nie potrafię sobie przypomnieć, jak wyobrażałam sobie moje dorosłe życie będąc nastolatką. W zasadzie miałam wiele pomysłów, robiłam jakieś plany, ale wyobrażeń miałam tyle, że chyba przez to nie stworzyłam żadnej konkretnej wizji dorosłej mnie.

Czytaj dalej

#zeskrajnosci #wskrajnosc

Ostatnio robiąc zakupy spożywcze z moim Mężem ładowałam do koszyka większe niż zazwyczaj ilości świeżych warzyw i owoców. Widząc zaciekawienie na jego twarzy wytłumaczyłam, że planuję warzywny detoks. Zaśmiał się i zapytał czy chcę się pozbyć tych toksyn, które dostarczam razem z chudym twarogiem, czy tych z płatków owsianych.

Zaczęłam się zastanawiać, czy aby nie przesadzam? I to po raz kolejny w moim życiu?

Czytaj dalej

Multisportdiet vs. Fatsecret

Moja walka o zdrowe, silne i piękne ciało trwa. Idzie mi wolniej, niż zakładałam, ale się nie poddaję. Obiecałam napisać o platformie Multisportdiet. Mój początkowy zachwyt minął, ale ja obietnic dotrzymuję, więc dzisiaj krótko o wyżej wspomnianej platformie dietetycznej i o tym, dlaczego jednak wolę aplikację Fatsecret.

Czytaj dalej

Pomarańczowo-szara rewolucja

W moim życiu wybuchła mała rewolucja. Pomarańczowo-grafitowo-szara rewolucja. Przez cały zeszły weekend machałam wałkiem i pędzlem od rana do wieczora. Remont mieszkania rozpoczął się na dobre, a ja nie wiem, w co ręce włożyć. Jednak mimo całego trudu i brudu są 3 pozytywne aspekty tego całego rozgardiaszu: moje mieszkanko wygląda jeszcze piękniej, waga spada bez liczenia kalorii, a ja nie myślę o wszystkim tak bardzo, jak zazwyczaj.

Czytaj dalej

Nic nie (z)muszę

Pamiętam, jak w przedszkolu byłam zmuszana do jedzenia mdłej ciemnozielonej brei, z niewiadomych powodów nazywanej przez przedszkolanki zupą szpinakową. Nie dość, że przez kolejne 13 lat na samą myśl o szpinaku robiło mi się niedobrze, to już jako czterolatka stworzyłam w swojej małej główce pewien mechanizm. A polega on na tym, że im bardziej się mnie do czegoś zmusza, tym większy wzbiera we mnie bunt i gniew.

2574072

Czytaj dalej